Historie Wyjścia

Niektóre z Uczestniczek postanowiły podzielić się z Tobą historią swojego Wyjścia. Być może lektura pomoże Ci podjąć decyzję o dołączeniu
do nas podczas następnego wydarzenia,
byś mogła na nowo odnaleźć siebie i pojednać się z Bogiem.

Boga poznałam rok temu, ale nie byłam osobą głęboko wierzącą. Za każdy razem, gdy próbowałam zbliżyć się do Boga spadały na mnie straszne problemy. Przerastało mnie to i wycofywałam się. Przez lata czułam żal do mamy, siebie i do wielu innych osób.

Moja mama rozwiodła się z moim ojcem, ponieważ był alkoholikiem. Nigdy nie mogłam z nią porozmawiać, bo miałam wrażenie, że stale przed czymś uciekała. Przypuszczam, że ona też miała żal do Boga, ponieważ straciła trójkę swoich dzieci, a ja rodzeństwo. W domu nigdy nie poruszała tego tematu. Po kilkunastu latach mama poznała mężczyznę, który zamieszkał z nami.

Byłam przez niego molestowana. Któregoś dnia poczułam, że nie mam siły już żyć i chciałam zniknąć. Po tygodniu zebrałam się na odwagę i powiedziałam mojej mamie o tym, że człowiek, z którym ona żyje molestuje mnie. Mama, bez głębszego namysłu wybaczyła mu. Czułam się pusta i osamotniona.

„Siostra, która traktuje mnie jak śmiecia, mama, która wybaczyła człowiekowi, który mnie molestuje” – myślałam. Nie miałam nikogo. Nienawidziłam siebie i swojego ciała. Zaczęłam się okaleczać. To stało się moim „rozwiązaniem”. Już wtedy słyszałam o Bogu, ale nie chciałam wierzyć w Jego istnienie. Zadawałam sobie pytanie: „skoro Bóg kocha, dlaczego pozwala mi tak cierpieć?”. W kontaktach z innymi ludźmi przybierałam maskę. Szybko nauczyłam się stwarzać pozory. Dopiero gdy byłam sama zaczynałam być sobą.

Najgorsze i najbardziej przytłaczające było to, że człowiek, który mnie krzywdził nadal mieszkał w naszym domu, mama żyła jakby nigdy nic się nie stało, a ja bałam się wyjść z pokoju, żeby na niego nie patrzeć. Żyłam jak z tykającą bombą – nie wiedziałam kiedy coś się stanie i czy stanie się to ponownie.

Miałam ogromne problemy, żeby przyjechać na konferencję „Wyjście”. Wiele razy chciałam odpuścić, ale to właśnie w tym miejscu poczułam się wreszcie bezpiecznie. Przechodząc przez kolejne stacje dotarłam do trzeciej – mówiła o przebaczeniu, ale ja nie potrafiłam wybaczyć. To było tak trudne, że przeszłam do kolejnej stacji. W tamtym czasie liderka mojej grupy trzymała mnie za rękę. Poczułam nagle, że wokół mnie nikogo nie ma. W jednej chwili byłam tylko ja i słowa piosenki, która leciała w tle. Wtedy prawdziwie poczułam Bożą obecność. Na początku się bałam, ale po chwili poczułam się bezpiecznie i lekko. Nie miałam w głowie tych wszystkich złych myśli, lęku i bólu. Poczułam, że Bóg naprawdę mnie kocha i jest ze mną. Uświadomiłam sobie, że z Nim mogę wszystko – mogę też przebaczyć. Wróciłam więc do trzeciej stacji i przebaczyłam. Napisałam szczery list. Teraz czuję się lekka, czuję pokój i mogę spać spokojnie.

Boję się jeszcze, że nie dam rady przestać zadawać sobie bólu i że ludzie będą patrzeć na mnie przez pryzmat moich blizn, ale dzisiaj, po przeczytaniu Psalmu 46 wiem już, że Bóg kocha mnie taką, jaka jestem. Wiem, że On na mnie nie spojrzy tak, jak mogliby spojrzeć inni. Kocha mnie bardziej, niż wszyscy!

P.

Przeczytaj inne  Historie Wyjścia

Nie znaleziono żadnych wyników

Nie znaleziono szukanej strony. Proszę spróbować innej definicji wyszukiwania lub zlokalizować wpis przy użyciu nawigacji powyżej.

Sprawdź najbliższe terminy dla wydarzenia  Wyjście